Jezu, chcę wpatrywać się w Twoje rany, by z nich zaczerpnąć miłość. św. Urszula Ledóchowska |
Jezu, chcę wpatrywać się w Twoje rany, by z nich zaczerpnąć miłość. św. Urszula Ledóchowska |
| Pożegnanie ze studentkami w Rzymie |
|
|
|
| Wpisany przez s. MK | |||
| niedziela, 20 czerwca 2010 16:15 | |||
|
27 maja 2010 roku dziękowałyśmy przede wszystkim za przebytą razem drogę, naznaczoną wsłuchiwaniem się w słowo Boże. Charakter naszego doświadczenia pracy ze studentkami dobrze oddają te oto słowa: „Słowo Boże (…) proponuje zbawczy zamysł Ojca dla każdego człowieka (…). Wzywa, napomina, stymuluje do drogi ucznia, drogi naśladowania, przygotowuje na przyjęcie przemieniającego działania Ducha, sprzyja znacząco braterstwu, tworząc głębokie więzy, wzbudza zaangażowanie ewangelizacyjne” (Instrumentum laboris „O roli Słowa Bożego” p. 41). Podczas naszych cotygodniowych spotkań, na które przychodziła liczna grupa studentek, pochylaliśmy się, pod kierunkiem i ojcowską troską ojca Nino, nad słowem Bożym z liturgii niedzielnej, próbując odkrywać plan Boży w stosunku do każdej z nas. Studentki podjęły drogę pójścia za Jezusem w ich codziennym życiu. Było widać ich zaangażowanie, pogłębienie i lepszą jakość wzajemnych relacji oraz wysiłek, by dzielić się z innymi tym, co same odkrywały, czyli by dawać świadectwo życia w swoim środowisku i rodzinie. Również życie duchowe w pensjonacie zostało mocno ożywione, wypłynęło to jednak z ich wewnętrznej potrzeby, a nie tylko jako propozycja ze strony sióstr. Liturgia słowa z Eucharystii na zakończenie roku akademickiego (Mk 10,46-52), opowiadająca o uzdrowieniu niewidomego Bartymeusza, ukazała przebytą drogę naszych studentek. O. Nino wspominał, że dzisiejszy świat, środowisko, współczesna kultura spycha młodych ludzi na margines, na pobocze drogi, stwarzając podobną sytuację do sytuacji Bartymeusza. Jezus, przechodzący przez nasze życie, ma moc uzdrowienia oczu serca, by Go wybrać i udać się wraz z Nim w drogę: „Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą” (Mk 10,52). I tak słowo Boże napominając, stymulując do drogi ucznia, pobudziło w dziewczętach w ciągu tego roku otwarcie się na przemieniającą moc Ducha, a widocznym owocem tego są więzy, jakie zrodziły się między studentkami: więzi przyjaźni, dobra, pomocy i życzliwości. Jedna ze studentek, która w tym roku skończyła studia i wraca do domu, napisała modlitwę dziękczynienia w imieniu wszystkich tych, które odchodzą. Była to modlitwa na zakończenie majowego nabożeństwa różańcowego z litanią, które to nabożeństwo studentki same zainicjowały i prowadziły przez cały maj: „Dziękujemy Ci, Matko Boża, że w tym miesiącu, Tobie poświęconym, mogłyśmy razem, za Twoim wstawiennictwem, wznosić naszą modlitwę do Boga. Dziękujemy Ci, że w tych ostatnich latach spotkałyśmy wspaniałe osoby, z którymi dzieliłyśmy ten odcinek naszej drogi. Były to lata wzrostu poprzez trudności życiowe, które nas umocniły, i poprzez radości, które były pocieszeniem. Były to przede wszystkim lata, w których mocniej zdałyśmy sobie sprawę, jaką wartością jest przyjaźń. To właśnie przyjaciele, przyciskając do muru, pomagają nam przemyśleć błędy, służą ramieniem, gdy płaczemy, czy obdarzają uściskiem w momentach radości. Spraw, o Matko, żeby nikt nie poddał w wątpliwość wyjątkowości i piękna tych przyjaźni, budowanych dzień po dniu, czasami z odrobiną znoszenia siebie wzajemnie. Spraw, by czas ich nie zatarł. (…) Dziękujemy Ci za ten dar przyjaźni i za dar kochanych sióstr, które potrafiły docenić różnorodność każdej z nas. Ty wiesz, o Matko, że każda z nas jest jak szkatułka, w której przechowywany jest drogocenny skarb. Spraw, by każda z nas potrafiła troszczyć się o bogactwo darów, jakimi Bóg ją obdarzył, i służyć nimi dla dobra innych. Spraw też, o Matko, byśmy i w przyszłości mogły spotkać przyjaznych ludzi, o życzliwych sercach, bez zapomnienia o tych, które w tych latach pragnęły naszego dobra. Nie jest ważne, czy znamy się od kilku miesięcy, czy od kilku lat. Drogi nie mierzy się długością dni czy lat. Jest po prostu drogą. I my ją przebyłyśmy razem, chociaż każda swoją własną, naznaczoną osobistymi przeżyciami, własnym sposobem myślenia i odczuwania. Dziękuję!”. Do wspólnego świętowania przygotowałyśmy się poprzez triduum. Przez trzy dni poprzedzające nasze świętowanie zakończenia roku codziennie odmawiany różaniec wzbogaciłyśmy rozmyślaniami św. Urszuli, by przybliżyć studentkom jej głębię serca i modlitwy, ukazać jej umiłowanie Matki Bożej. Samo święto było bardzo proste: Msza św. o pięknej oprawie, głębokie i ważne kazanie o. Nino; podczas ofiarowania złożyłyśmy na ołtarzu, w symbolu białej róży, pragnienie dalszego, głębokiego przeżywania swojego życia pod kierunkiem Jezusa i Matki Bożej. Natomiast po Mszy św. była rekreacja, ciasto, lody, tańce, zabawa i atmosfera prawdziwie rodzinna. No i oczywiście nie zabrakło mnóstwa pamiątkowych zdjęć. Dziękujemy Bogu za ten kończący się rok, ogromnie bogaty w dary łaski, Bożą miłość i prowadzenie. s. Danuta Benisz
|
|||
| Poprawiony: poniedziałek, 01 sierpnia 2011 21:12 |
Stworzone dzięki. XHTML / CSS.